Gabriela Janiszewska Translite

Czy obcojęzyczne nazwy firm powinno się odmieniać?

Image courtesy of Stuart Miles / FreeDigitalPhotos.net

Często przy okazji tłumaczenia wszelakich dokumentów firmowych (umów, regulaminów, prezentacji itp.) napotykamy na nazwy firm. Specyfika języka polskiego, a przede wszystkim nieszczęsna odmiana przez przypadki, zmusza nas do jakiejś reakcji na takie spotkanie. Jakie rozwiązania tłumaczeniowe możemy w tej sytuacji zastosować?

Możemy na przykład:

  1. odmienić tę nazwę (Siedziba HateSnowa)
  2. pozostawić taką nazwę bez odmiany (Warunki udziału w konkursie organizowanym przez HateSnow);
  3. dodać na początku wyraz firma/spółka/zakład/przedsiębiorstwo w zależności od kontekstu i zostawić nazwę firmy bez odmiany (Firma HateSnow nie ponosi odpowiedzialności za opady śniegu spowodowane działaniem siły wyższej).

 Moim zdaniem opcję nr 1 powinno się stanowczo odrzucić. O ile niektóre znane od wielu lat nazwy firm zwykło się w potocznej polszczyźnie odmieniać (np. nazwy firm produkujących samochody), to według mnie nie pasuje to do oficjalnego kontekstu, tj. umowy, prezentacji, katalogu firmowego. Poza tym takie odmieniane nazwy firmowe często kojarzą się z konkretnym produktem takiej firmy (adidasy). Drugą opcję stosuję, gdy jedyne wystąpienia nazwy firmy w tekście są w mianowniku i nie muszę jej odmieniać lub gdy nie ma zbyt wiele miejsca na tłumaczenie (np. w tabeli). Jestem jednak zdecydowaną zwolenniczką konsekwentnego stosowania opcji nr 3, ponieważ eliminuje ona problem z często koślawą i kłopotliwą odmianą obcojęzycznych nazw firm (nie ma HateSnowa, z HateSnowem, o HateSno…?). Odmiana przez przypadki jest zachowana dzięki zastosowaniu słowa firma lub odpowiedniego synonimu, zdania brzmią zgrabnie po polsku i wszyscy są zadowoleni. No, może niektórzy malkontenci powiedzą, że tekst jest usiany słowem firma odmienianym przez wszystkie przypadki. Opcja nr 3 sprawdza się ponadto w przypadku tłumaczenia wszelkich informacji o produktach i usługach. Wówczas można zastosować słowo produkt/usługa lub odpowiednie dookreślenie np. analizator XYZ, ciśnieniomierz ABC, system GHJ itd.

Przy okazji dzisiejszego wpisu zachęcam do podpisania się pod petycją do ministra sprawiedliwości w sprawie umożliwienia korzystania z komputerów na egzaminie dla tłumaczy przysięgłych.

  • Marcin Kucharski

    Jestem podobnego zdania. Opcję pierwszą należy stanowczo odrzucić i nawet się nad nią nie zastanawiać. Najczęścięj stosuję opcję 3, choć w niektórych przypadkach opcja druga również uchodzi za dopuszczalną i brzmi przyzwoicie.