Gabriela Janiszewska Translite

Czym się różni solenizant od jubilata?

Czy solenizant obchodzi imieniny, a jubilat urodziny?

Czy kiedykolwiek na urodzinach kuzyna lub imieninach cioci zdarzyło się Wam uczestniczyć w dyskusji, czy osoba obchodząca swoje święto jest jubilatem, czy też solenizantem? Mnie niejednokrotnie. Zawsze stałam na stanowisku, że solenizant to osoba obchodząca imieniny, a jubilat urodziny. Dlatego, gdy ostatnio czytałam w jednej z gazet artykuł na temat urządzania urodzin małym dzieciom, w którym konsekwentnie używano słowa „solenizant”, strasznie się wzburzyłam, jak to możliwe, że dziennikarstwo w Polsce tak nisko upadło. Oczywiście natychmiast stwierdziłam, że napiszę o tym na blogu. Przedtem jednak zajrzałam do słownika, aby się upewnić…

Co się okazało? Moje założenie było błędne. Według Słownika poprawnej polszczyzny pod redakcją Andrzeja Markowskiego:

solenizant to osoba obchodząca swoje urodziny albo imieniny. Błędne w zn. „człowiek świętujący jakąkolwiek rocznicę ważnego wydarzenia ze swojego życia; jubilat”.

 jubilat to osoba obchodząca jubileusz

Ale czym w takim razie jest jubileusz?

jubileusz – ważna, okrągła rocznica czegoś, zwykle 25-lecie lub 50-lecie czyjejś działalności, ślubu, istnienia czegoś; także: uroczystość z okazji takiej rocznicy.

A zatem wbrew obiegowej opinii zarówno osoba obchodząca urodziny, jak i imieniny jest solenizantem. O jubilacie możemy mówić tylko w przypadku okrągłych i znaczących rocznic. Jubilatem nie jest ani 18-latek świętujący wkroczenie w dorosłość (nie jest to rocznica okrągła zakończona zerem lub piątką), ani 5-latek (bo nie jest wystarczająco wiekowy) (patrz Poradnia językowa). Dlaczego tak wiele osób chciałoby zarezerwować słowo „solenizant” dla osoby obchodzącej imieniny, a „jubilat” dla osoby obchodzącej urodziny, możecie dowiedzieć się z audycji „Co w mowie piszczy?” nadawanej w Trójce.

Jaki z tego morał? Naprawdę warto zaglądać do słowników lub w razie wątpliwości poszukać odpowiedzi na wiarygodnych stronach internetowych. Dzięki temu będziecie mogli utrzeć nosa samozwańczym purystom językowym na następnych imieninach cioci!