Gabriela Janiszewska Translite

Dwujęzyczne wychowanie dziecka od urodzenia – fakty i mity

Dwujęzyczne wychowanie

Prawie od samego początku ciąży zastanawiamy się z mężem, czy nie warto by od urodzenia wprowadzać naszemu dziecku drugi język, aby w przyszłości ułatwić mu osiągnięcie wysokiego poziomu znajomości tego języka. W naszym przypadku na pewno byłby to angielski, bo obydwoje znamy go na bardzo wysokim poziomie, jesteśmy w stanie się nim swobodnie posługiwać w codziennych sytuacjach, czytać, używać w pracy itd. Niemniej jednak dwujęzyczne wychowanie otacza wiele mitów, które mogą skutecznie zniechęcać do podejmowania takich prób i narażać rodziców na silną krytykę ze strony otoczenia, mimo że maluchy, które już jako 2-3 latki potrafią zagadać w dwóch językach są powszechnie uważane za „słodkie” :). W dzisiejszym artykule będę chciała rozwiać kilka popularnych mitów na temat uczenia dzieci drugiego języka od kołyski.

Dwujęzyczne wychowanie spowoduje, że dziecko później zacznie mówić.

Jest to jeden z najczęstszych mitów dotyczących wychowania dwujęzycznego. Tymczasem nie ma żadnych naukowych dowodów naukowych potwierdzających taką tezę. Barbara Zurer Pearson w swojej książce pt. „Jak wychować dziecko dwujęzyczne” pisze nawet, że „w odniesieniu do większości etapów rozwojowych dwujęzyczni są na tym samym poziomie, co jednojęzyczni, albo ich wyprzedzają” (2013 s. 334). W książce „The Bilingual Edge” sugeruje się, że mit ten wynika z bardzo dużego zróżnicowania wieku, w którym dzieci zaczynają mówić pierwsze słowa (od 8 do 16 miesiąca życia). Kiedy dziecko zaczyna mówić późno, a jednocześnie wiemy, że rodzice wychowują je dwujęzycznie, najłatwiej zrzucić winę na drugi język.

Tylko rodzice naprawdę dwujęzyczni (native speakerzy) mogą wychowywać dzieci dwujęzycznie.

Ten aspekt szczególnie nas niepokoił jako przyszłych rodziców i z pewnością nie jesteśmy w tym odosobnieni. Czy mówimy wystarczająco dobrze po angielsku, aby czegoś sensownego nauczyć nasze dziecko? Co z akcentem? Muszę powiedzieć, że lektura książki „The Bilingual Edge” rozwiała wszystkie moje wątpliwości w tym zakresie. Warto przecież pamiętać, że mało kto nawet po polsku wyraża się jak prof. Miodek i nie popełnia żadnych błędów, nie waha się, jak coś powiedzieć, nie urywa zdań itd. A mimo to dzieci jakimś cudem uczą się posługiwać językiem polskim w stopniu umożliwiającym im funkcjonowanie w społeczeństwie. Ważne jest to, aby dzieci miały okazję wchodzić z nami w interakcję w obcym języku, nawet jeżeli będzie to bardzo uproszczona komunikacja i z błędami. Już dzięki temu  dzieci nauczą się podstaw języka, który potem  mogą szlifować, nawiązując kontakt z native speakerami (na koloniach, w szkole językowej) lub korzystając z materiałów w danym języku (oglądając filmy, czytając książki). Dlatego też nawet rodzice, którzy mówią tym samym językiem ojczystym (w naszym przypadku jest to język polski), mogą wychowywać dzieci dwujęzyczne. Oczywiście parom dwujęzycznym (np. ona Polka, on Anglik) będzie pewnie łatwiej, ale nie oznacza to, że w naszym przypadku jest to niewykonalne. W książce „7 Steps to Raising a Bilingual Child” autorzy zwracają uwagę również na to, że aby wychować dziecko dwujęzyczne, nie musimy wyprowadzać się do kraju, w którym mówi się drugim językiem. Znane są również przypadki, w których rodzicom udało się wychować dzieci mówiące biegle w dwóch językach, nawet jeśli sami nie znali ani słowa w danym języku (Steiner, Hayes 2009, s. 15). Jeśli chodzi o wymowę, Opal Dunn, autorka książki „Help Your Child with a Foreign Language”, pisze, że oczywiście pierwszym modelem akcentu w języku obcym będzie akcent, który dzieci usłyszą jako pierwszy (czyli prawdopodobnie nasz Polish English), ale dzieci mają bardzo duże umiejętności zmiany swojego akcentu pod wpływem nowo zasłyszanych modeli (do których będą mogły sięgać, gdy zaczną słuchać bajek po angielsku, oglądać filmu, uczęszczać na zajęcia z native speakerami), a nawet potrafią mówić w kilku dialektach. Musimy mieć większe zaufanie do umiejętności naszych dzieci.

Dziecko będzie mieszać dwa języki i nigdy nie osiągnie wysokiego poziomu znajomości żadnego z nich.

Mieszanie języków jest naturalnym etapem nauki dwóch języków i w zasadzie wg autorów książki „7 Steps to Raising a Bilingual Child” bardziej wprawia w zakłopotanie dorosłych niż dzieci, które po prostu chcą się komunikować ze światem i wyrażać swoje potrzeby, co najczęściej się im udaje, nawet jeśli w zdanie w języku polskim wplotą jakieś angielskie słówka. Z czasem dzieci uczą się oddzielać poszczególne języki i znajdywać właściwe słowa, struktury, zwroty w odpowiednim języku. W książce „The Bilingual Edge” wskazuje się nawet, że taki rodzaj ćwiczenia umysłowego przyczynia się do uzyskiwania przez dzieci lepszych wyników w określonych testach na inteligencję. Pamiętajmy, że i dorośli często mieszają języki w trakcie nauki, a nawet w języku ojczystym czasem nie wiemy, jak się wysłowić. Autorzy książki „The Bilingual Edge” wskazują, że dzieci bardzo zwracają uwagę na to, w jakich sytuacjach mogą mówić w danym języku i nie trzeba ich tego w żaden sposób uczyć. W związku z tym wcale niekonieczne jest ścisłe oddzielenie tego, kto i kiedy mówi w danym języku. W wielu źródłach na temat dwujęzyczności wskazuje się, że najlepszym podejściem do dwujęzyczności jest metoda one parent – one language (jeden rodzic – jeden język, tzw. OPOL). Bardzo mnie to niepokoiło, ponieważ nie wyobrażam sobie mówienia do swojego dziecka przez całe życie wyłącznie w języku angielskim. Byłoby to dla mnie nie do przejścia, bo kocham mój język ojczysty i jest on dla mnie bardzo ważny. Tymczasem z argumentów przytoczonych w książce „The Bilingual Edge” wynika, że OPOL nie jest jedynym wyjściem – najważniejsze to skupić się na jakości i ilości interakcji w drugim języku.

Drugi język trzeba wprowadzać jak najwcześniej.

Często mówi się, że naukę drugiego języka najlepiej rozpocząć we wczesnym dzieciństwie, a na pewno przed okresem dojrzewania, aby kiedykolwiek osiągnąć wysoki poziom znajomości tego języka. Jednak na naukę języka nigdy nie jest za późno, więc nie skreślajmy jeszcze premiera Tuska, który obiecuje „I will polish my English!”, bo wciąż ma na to szansę. Według autorów książki „The Bilingual Edge” dzieci mają pewne przewagi w uczeniu się drugiego języka, bo mniej stresują się nauką, nie boją się popełniać błędów (dopiero w szkole uczą się, że błąd to samo zło), język, który sobie przyswajają jest prostszy (porównajmy naukę nazw części ciała z Business English na wyższej uczelni), mają często więcej okazji do nauki niż dorośli i inną motywację do nauki.

Aby wychować dziecko dwujęzyczne, wystarczy puszczać mu filmy, piosenki w języku obcym i kupować dwujęzyczne zabawki.

Niestety tak prosto nie będzie. Takimi materiałami możemy się wspierać na późniejszym etapie rozwoju dziecka i traktować je jako uzupełnienie (tym bardziej, że sadzanie niemowląt  i małych dzieci przed telewizorem czy tabletem nie jest zalecane). Najważniejsza jest interakcja z żywym człowiekiem czyli zabawy, wspólne czytanie książeczek, zagadywanie do niemowlęcia itp. (patrz „The Bilingual Edge”). Według autorów książki  „7 Steps to Raising a Bilingual Child”) jednostronna stymulacja np. tylko poprzez słuchanie może doprowadzić do rozwoju dwujęzyczności pasywnej (passive bilingualism), która jako taka jest zjawiskiem pozytywnym i dobrym punktem wyjścia do dalszej nauki, niemniej jednak na ogół nie jest naszym celem jako rodziców.

Jak widać, dwujęzyczne wychowanie wcale nie jest takie groźne dla rozwoju dzieci i nie wymaga zaawansowanych kompetencji językowych. Za to na pewno jest pracochłonne i wymaga dużej cierpliwości, bo efekty zobaczymy dopiero po wielu latach. Niemniej jednak wydaje mi się, że warto spróbować, jeżeli znamy język na tyle dobrze, że będziemy w stanie prowadzić z dzieckiem proste konwersacje przy zmianie pieluchy, w kąpieli, na spacerze itd. Warto pamiętać o tym, o czym wspomina w swoje książce Opal Dunn. Proces uczenia się (nie tylko języka) zachodzi najlepiej wtedy, gdy relacje między uczniem i nauczycielem są bliskie, serdeczne i pełne wparcia. Ponieważ nauka języka polega na interakcji, nie będzie tak skuteczna, gdy między dorosłym a dzieckiem nie będzie prawdziwej więzi. Trudno wyobrazić sobie zatem lepsze warunki do nauki języka obcego niż w ramach relacji rodzice-dziecko.

Bibliografia:

  • King K., Mackey A., (2009) „The Bilingual Edge: The Ultimate Guide to Why, When and How to Teach Your Child a Second Language”;
  • Steiner N., Hayes S. z przedmową Stevena Parkera, (2009) „7 Steps to Raising a Bilingual Child”;
  • Dunn O., (2003) „Help Your Child with a Foreign Language”;
  • Zurer Pearson B., (2013) „Jak wychować dziecko dwujęzyczne. Poradnik dla rodziców (i nie tylko)”.
  • Karolina

    Ja byłam wychowywana w dwujęzycznej rodzinie od małego i bardzo mi to pomogło. Obyłam się z dwoma językami i uważam, że dzięki temu teraz świetnie sobie radzę jako tłumacz. Pracuję w firmie Netlinguist (http://www.netlinguist.pl), gdzie wymaga się naprawdę dobrego przygotowania do wykonywania zawodu translatora. Dostać się tam wcale nie było łatwo i uważam, że szkolenie obu języków ułatwiło mi drogę do wymarzonej kariery.

    Świetny artykuł. Super, że piszesz o takich sprawach!