Gabriela Janiszewska Translite

O mnie

Przede wszystkim witam Państwa na stronie opisującej moją pracę jako tłumaczki i weryfikatorki języka polskiego, angielskiego i niemieckiego. Działalność pod szyldem Gabriela Janiszewska Translite rozpoczęłam 1 lutego 2012 r. i wtedy też uruchomiłam moją pierwszą stronę internetową z informacjami Więcej »

Tłumaczenia

Tłumaczenia Oferuję tłumaczenia z języka angielskiego i niemieckiego, na te języki oraz pomiędzy tymi językami. Gwarantuję: terminowość, bo czas to pieniądz, a konkurencja nie śpi; poprawność językową – karierę zaczynałam jako weryfikatorka w renomowanym biurze tłumaczeń, które od lat wygrywa Więcej »

Dane kontaktowe

W tej zakładce znajdą Państwo mój numer telefonu, adres e-mail, a także dane do faktury i informacje o możliwych metodach płatności i o godzinach mojej pracy. Dane do faktury: Gabriela Janiszewska Translite ul. Oliwkowa 24 05-500 Józefosław NIP: 123-111-96-58 REGON: 145958699 Najłatwiej Więcej »

Moje doświadczenie

Nazywam się Gabriela Janiszewska (moje nazwisko panieńskie to Galińska), a moją pasją są tłumaczenia, dzięki którym codziennie mogę uczyć się nowych rzeczy o świecie. Moją podstawową zasadą w pracy jest rzetelność – zawsze staram się, aby moje tłumaczenia były Więcej »

Ciekawe książki na temat wychowania dwujęzycznego

W moim poprzednim poście na temat faktów i mitów dotyczących wychowywania dzieci dwujęzycznych powoływałam się na kilka pozycji, z których w szczególności polecam „The Bilingual Edge: The Ultimate Guide to Why, When and How to Teach Your Child a Second Language„. Można ją kupić na Amazonie za 11,49 dolarów w wersji na Kindle’a. Autorzy podeszli do tematu w bardzo praktyczny i przystępny sposób, omawiają zarówno wszystkie popularne mity dotyczące dwujęzyczności, sposoby nauczania drugiego języka, jak i potencjalne problemy, na które możemy się natknąć w tym procesie. W porównaniu z innymi pozycjami na ten temat znajdziemy w niej o wiele więcej informacji i przykładów dotyczących dwujęzycznego wychowania w sytuacji, w której żadne z rodziców nie jest native speakerem drugiego języka.

Dwujęzyczne wychowanie dziecka od urodzenia – fakty i mity

Dwujęzyczne wychowanie

Prawie od samego początku ciąży zastanawiamy się z mężem, czy nie warto by od urodzenia wprowadzać naszemu dziecku drugi język, aby w przyszłości ułatwić mu osiągnięcie wysokiego poziomu znajomości tego języka. W naszym przypadku na pewno byłby to angielski, bo obydwoje znamy go na bardzo wysokim poziomie, jesteśmy w stanie się nim swobodnie posługiwać w codziennych sytuacjach, czytać, używać w pracy itd. Niemniej jednak dwujęzyczne wychowanie otacza wiele mitów, które mogą skutecznie zniechęcać do podejmowania takich prób i narażać rodziców na silną krytykę ze strony otoczenia, mimo że maluchy, które już jako 2-3 latki potrafią zagadać w dwóch językach są powszechnie uważane za „słodkie” :). W dzisiejszym artykule będę chciała rozwiać kilka popularnych mitów na temat uczenia dzieci drugiego języka od kołyski.

Why Quality in Translation Is So Important?

By Gabriela Janiszewska

At one point of running a business, you start considering whether it would be beneficial for you to enter foreign markets with you products and services. To do that you will ultimately have to translate your company content, such as a company website, brochures, folders, data sheets, manuals, etc. into a foreign language. As it is time-consuming and very often impossible to do on your own, you decide to contact a translator or translation agency to outsource translations, but as you are a first-timer, you don’t really know what to expect from them.

Expect quality!

It may sound pretty obvious, as quality is something that every consumer expects from the product or service. However, quality translations may really boost your business and prevent you from running into serious legal problems.

  • For instance, a high-quality translation of a device manual will help users use it in an intended and safe way. If it contains mistakes, such as changed voltage values or incomprehensible instructions of use, using a particular device might be dangerous to the customer and cause some serious injuries or even death. As a manufacturer of the device, you might be held responsible for it.
  •  You certainly want your product or service to be credible. No one would buy your product, even if it outstanding, if its description is so badly translated that a customer doesn’t really know what it is for.
  •  Before placing some products and services on a foreign market, it is worth checking whether their names or descriptions are not offensive for the target audience. For example, Mitsubishi had to change the name of its car called Pajero for Spanish-speaking markets due to the fact that pajero in Spanish means wanker. Such translation service is very often described as localization and you can expect that a professional translator will take into account such considerations when producing a high-quality translation of your content.
  •  There is nothing worse for the seller than marketing content that is rather hilarious than appealing after translation. A potential customer may think: „Well, they have been cutting costs when translating the description of this product, so how can I be sure that this product will not be a cheap crap altogether?” If you were in a restaurant, would you order a Grilled Salmon with Green Fuck? Fuck is a common Polish mistranslation of pepper, as a Polish imperative verb form pieprz (fuck) looks exactly the same as a noun pieprz (pepper). Well, it is certainly funny to see such translations in a menu, but what impact does it have on the brand of the restaurant? Would you expect the dish to be really tasty and be ready to pay more for it?

As a translator and consumer, I honestly recommend focusing on high quality when ordering translations for your company. Although it may take a little more time to find someone trustworthy and appropriately skilled to translate your company documents and it may cost you a bit more to pay for such services, it really pays off by driving to you more clients, building your brand and boosting your sales.

If you would like to read more on translation, localization, running a small business and language learning, visit my blog – Translite

If you are looking for a trustworthy and skilled translator to handle your English-Polish or German-Polish translations, contact me: gabrielajaniszewska@translite.pl.

Article Source: http://EzineArticles.com/?expert=Gabriela_Janiszewska
http://EzineArticles.com/?Why-Quality-in-Translation-Is-So-Important?&id=8723639

 

 

5 Free Multilingual Resources That Will Make You Translate Faster

I would like to recommend five of my favourite multilingual resources that make translation much faster and increase terminological correctness. As I usually translate into Polish or from Polish, all of them contain Polish terminology.

Tłumaczka w ciąży – jak zorganizować sobie pracę i nie zbankrutować

W moim poprzednim wpisie ciążowym wymieniłam subiektywne wady bycia tłumaczką w ciąży. Skoro jednak czytasz ten wpis, to pewnie wady pracowania jako wolny strzelec nie powstrzymają/powstrzymały Cię przed powiększeniem rodziny (gratulacje!). I słusznie! Nie ma takich trudności, których nie można pokonać. Dlatego dzisiaj pragnę podzielić się z Wami moimi wskazówkami dotyczącymi tego, jak przetrwać ciążę i jednocześnie nie pogrążyć swojej działalności. Jeśli nie jesteś tłumaczką, ale również wykonujesz wolny zawód, nie opuszczaj tej strony – myślę, że wiele porad tu zawartych również Ci się przyda w trakcie ciąży.

Jak radzić sobie z problemami zdrowotnymi w ciąży?

Nie chcę tutaj wymieniać porad dotyczących typowych dolegliwości ciążowych takich jak mdłości czy senność, bo informacji na ten temat znajdziecie mnóstwo w poradnikach i na innych stronach. Chcę skupić się raczej na sytuacji, w której z jakichś powodów musisz w ciąży leżeć. Co zrobić, jeśli ze względów np. finansowych nie chcesz iść w takiej sytuacji na zwolnienie? Jak pogodzić konieczność leżenia z wykonywaniem zleceń? Czy da się to zrobić?

My review of memoQ 2014

As you probably know, I have been given an opportunity to test memoQ 2014. Well, it took me quite a long time to gather my thoughts and write a review, mainly due the fact that I have had to work with Trados Studio for a couple of my clients who prefer this tool, but also due to one feature of the new memoQ which irritates me so much that I have been unable to work with it for longer projects.

Since I have already mentioned it, I will start with the shortcomings and especially with the one that makes me want to scream. I am not sure why, but in this version of memoQ it is not possible to shrink the memoQ window so that it takes a half of my screen. MemoQ 2014 window is a bit wider and covers the other window with an Internet browser, Outlook or a dictionary that I usually open on the right side of my screen (see the picture to understand what I mean). It makes the whole process of looking for reference materials and terms so much more time-consuming and distracting due to those switching layers of windows… Maybe I don’t understand something or haven’t found an important configuration option? MemoQ development team, please do something about that and do it quickly!

Another thing to complain about is the new mode for inserting tags. In the previous versions, it was enough to press the F8 key to insert a tag in the text in the appropriate place. Now, after pressing F6, a transparent tag appears next to the cursor and you can drag it wherever you want. Why I don’t like it? For me it’s much quicker to stick to the keyboard and insert the tags as I write instead of doing it after completing the translation of a particular segment.

The third feature that caught my attention and in my opinion is not particularly practical is that memoQ automatically starts the segment with a capital or small letter if the source segment also starts with a capital or small letter respectively. Why it is not good? When I translate a list of nouns in German into Polish, in most cases I don’t want to have Polish nouns to start with a capital letter, because it wouldn’t be correct. MemoQ changes the case automatically and I have to use the Toggle Case option to correct it.

Let’s now move to something I enjoy. Project templates in the form introduced in memoQ 2014 are really great. At last, I have a chance to organize my projects in some reasonable categories and automatically connect them with appropriate translation memories and termbases instead of creating new ones every time. The creation of project templates isn’t very time consuming and you don’t have to know anything about variables or memoQ screensomething to configure them. After that, the programme automatically detects the source language and you can choose the type of project you would like to create.

The possibility to join the files together or split them for editing also sounds promising, although I haven’t used it so far. Nevertheless, I can see many potential advantages of this solution, especially when I have several small files in which I have to change one term, so that it is exactly the same in all files. Or when I don’t remember in which file there was a sentence that I want to change, because I have come up with much better wording when washing my head (the best ideas spring to my mind when I have my head down).

I also like the idea of measuring the time spent for translation and the possibility to disregard breaks of certain length. Well, it certainly shows you how quickly you would end your translation if you hadn’t been visiting design/culinary/parenting blogs at the same time :). However, the access to this feature should be more straightforward. I needed to browse the Help section to find out how to turn on the clock that is visible below the translation window. I would add there play/pause and reset buttons or at least a direct link to the appropriate Tools menu.

I didn’t have the chance to test the image localization feature so far, as no pictures from my files have been extracted to memoQ. They were probably of wrong type, so I don’t blame Kilgray here and still wait for an opportunity to test it.

In general, there are some new features in memoQ 2014 that deserve attention and are really helpful (you will find the list of new features here). By saying this, I mean mainly the project templates option and splitting/joining the files. However, some shortcomings have made me work slower than with my previous memoQ version (6.2), but I hope that they will be eliminated as soon as possible.

Tłumaczka w ciąży – wady i zalety pracy jako freelancer w stanie błogosławionym

Wybierając taki, a nie inny zawód, kierowałam się między innymi jego „przyjaznością” dla kobiet w ciąży i mam ze względu na możliwość elastycznej pracy z domu. W ostatnich miesiącach miałam i wciąż jeszcze przez jakieś 2-3 miesiące mam okazję przekonać się, jak zawód tłumacza pisemnego rzeczywiście sprawdza się w ciąży. Okazuje się, że tłumaczenie w ciąży ma swoje blaski i cienie, przy czym cienie w zasadzie są uniwersalne dla wszystkich zawodów wykonywanych w ramach prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej.

Zalety:

  • pełna elastyczność godzin pracy (możesz w każdej chwili zrobić sobie przerwę na leżenie w łóżku, pracować krócej, gdy gorzej się czujesz itd.);
  • możliwość wygodnego kształtowania środowiska pracy (możesz tłumaczyć nawet, gdy leżysz w łóżku);
  • nie musisz się tłumaczyć swoim kontrahentom z tego, że jesteś w ciąży (chyba że zaliczysz jakąś wpadkę typu opóźnienie), bo przez telefon ani e-mail nikt ciąży nie zauważy, więc nie narażasz się z tego powodu na żadne nieprzyjemne uwagi i sugestie, że być może nie będziesz mieć do czego wracać po urlopie macierzyńskim. Jeśli już się komuś pochwalisz ciążą, wszyscy serdecznie Ci gratulują :);
  • brak konieczności dojeżdżania do pracy w upale/na mrozie, gdy Twoje możliwości ruchowe stają się coraz bardziej ograniczone (masz też mniejsze szanse na złapanie jakiegoś przeziębienia);
  • brak konieczności kupowania eleganckich strojów ciążowych = duża oszczędność (choć nie zachęcam do totalnej ciążowej abnegacji! Warto się ładnie ubierać, malować i czesać dla swojego dobrego samopoczucia, nie tylko w ciąży i nawet jeśli nie wychodzimy z domu);
  • możliwość przygotowywania dowolnej ilości zdrowych posiłków i ich spożywania o dowolnej porze (przydaje się w szczególności w przypadku cukrzycy ciążowej, gdy oprócz częstych posiłków o stałych porach należy jeszcze mierzyć cukier po godzinie od głównych posiłków);
  • nie musisz się zwalniać z pracy, aby zrobić niezbędne badania, możesz bez pośpiechu odstać swoje w publicznej służbie zdrowia;
  • w przerwach możesz spokojnie oddawać się przeglądaniu blogów parentingowych, sprawdzać ceny w sklepach, planować wyprawkę, polować na okazje, bo szef nie zajrzy Ci przez ramię.
  • dzięki pracy będziesz miała mniej czasu na niepotrzebne zamartwianie się, czy dziecko dobrze się rozwija, czy nie za bardzo przytyłaś, czy nie powinnaś już czuć ruchów albo czy nie czujesz ich zbyt rzadko, dzięki czemu zachowasz dobry nastrój, który jest w ciąży bardzo ważny;
  • dzięki powyższym zaletom prawdopodobnie będziesz w stanie dłużej pracować. W efekcie nie będziesz się nudzić i nie stracisz kontaktu z zawodem.

Wady:

  • prawdopodobnie będziesz pracować dłużej niż koleżanki na etatach, być może aż do rozwiązania, aby nie tracić kontaktu z zawodem (wiem, że prawie ten sam punkt wymieniłam w zaletach, ale naprawdę są to dwie strony tego samego medalu);
  • jeśli coś złego zadzieje się z Twoim zdrowiem, prawdopodobnie trudno będzie Ci od razu pójść na zwolnienie, bo przecież poprzyjmowałaś zlecenia, coś trzeba dokończyć, a być może będzie to w tym momencie dla Ciebie bardzo niekorzystne finansowo, bo jeszcze nie zwiększyłaś opłacanych składek. Jeśli będziesz musiała pozostać w szpitalu na dłuższy czas, prawdopodobnie zawalisz jakieś zlecenia, ale przecież takie rzeczy się zdarzają i bez ciąży, więc klienci na pewno Cię zrozumieją;
  • musisz odpowiednio wcześniej zastanowić się nad podniesieniem swoich składek ZUS, jeżeli na urlopie macierzyńskim chciałabyś otrzymywać większą kwotę zasiłku. Jeśli jesteś na etacie, zasiłek macierzyński jest po prostu obliczany na podstawie Twoich dochodów. W przypadku działalności sami deklarujemy wysokość składki;
  • pod koniec ciąży będzie Ci coraz mniej wygodnie siedzieć tak długo przed komputerem, więc prawdopodobnie Twoje dochody będą sukcesywnie maleć.

Jak widać, zalet zawodu tłumaczki w ciąży jest jednak zdecydowanie więcej niż wad, więc patrząc z perspektywy mojego III trymestru wstecz, naprawdę polecam ten zawód. Myślę, że moje spojrzenie na ten temat jest dość wypośrodkowane, bo moja ciąża (jak na razie) nie jest ani zupełnie bezproblemowa, ani bardzo trudna. Ponadto część wad pracy tłumacza można „zneutralizować”, podejmując wcześniej odpowiednie działania zapobiegawcze i dobrze się organizując. W moim następnym wpisie przedstawię zestaw porad, które pomogą Ci pogodzić bycie w ciąży z pracą jako tłumaczka pisemna bez strat dla działalności :).

Zachęcam wszystkie ciężarne tłumaczki do wypowiadania się w komentarzach (powinny już działać) na temat ich wrażeń dotyczących wykonywania tłumaczeń w ciąży. Chętnie poznam też Wasze sposoby na godzenie tłumaczeń z byciem mamą!

Co zrobić, gdy potrzebujesz tłumaczenia poświadczonego z języka angielskiego na niemiecki… i odwrotnie?

Ostatnio często zgłaszają się do mnie klienci, którzy pytają o możliwość przetłumaczenia przeze mnie np. aktu urodzenia lub innego dokumentu urzędowego z języka angielskiego na niemiecki lub z niemieckiego na angielski, ponieważ taką kombinację tłumaczeń również oferuję. Część klientów zdaje sobie sprawę z tego, że aby takie tłumaczenie miało odpowiednią „moc urzędową”, musi zostać wykonane przez tłumacza przysięgłego. Czy mogłabym w związku z tym wykonać takie tłumaczenie?

Z dwóch powodów moja odpowiedź brzmi „Niestety nie”.

Po pierwsze obecnie nie posiadam uprawnień do wykonywania tłumaczeń poświadczonych. Z uwagi na to, że specjalizuję się raczej w tekstach technicznych i medycznych, dotychczas nie zdecydowałam się na przystąpienie do państwowego egzaminu na tłumacza przysięgłego. Ponadto jestem zdania, że warto by rozdzielić funkcję tłumacza przysięgłego ustnego i pisemnego i tylko w takim przypadku zdecyduję się przystąpić do tego egzaminu. Jako tłumaczka pisemna bez żadnego doświadczenia w pracy jako tłumacz ustny nie podjęłabym się tłumaczenia np. na sali sądowej. Ale jest to temat na osobny wpis, więc przejdźmy do drugiego argumentu.

Po drugie zgodnie z art. 13 ustawy z dnia 25 listopada 2004 r. o zawodzie tłumacza przysięgłego (Dz.U. z dnia 27 grudnia 2004 r.) tłumacz przysięgły jest uprawniony do:

  1)  sporządzania i poświadczania tłumaczeń z języka obcego na język polski, z języka polskiego na język obcy, a także do sprawdzania i poświadczania tłumaczeń w tym zakresie, sporządzonych przez inne osoby;

2)  sporządzania poświadczonych odpisów pism w języku obcym, sprawdzania i poświadczania odpisów pism, sporządzonych w danym języku obcym przez inne osoby;

3)  dokonywania tłumaczenia ustnego.

W związku z tym tłumacz, który zdał w Polsce egzamin na tłumacza przysięgłego, może wykonywać tłumaczenia poświadczone w ramach pary języków, których dotyczył egzamin, przy czym jednym z tych języków musi być język polski.

Co w takim razie zrobić, jeśli potrzebne jest nam tłumaczenie poświadczone np. z języka niemieckiego na język angielski? Raczej nie poradzimy sobie tutaj bez pomocy tłumacza z kraju docelowego.

Jeżeli potrzebujemy tłumaczenia z języka angielskiego na język niemiecki:

  1. musimy skorzystać z usług tłumacza przysięgłego (beeidigter/vereidigter Dolmetscher /tłumacz ustny/ oder Übersetzer /tłumacz pisemny/) znającego język angielski
  2. w przypadku Niemiec możemy skorzystać z wyszukiwarki na poniższych stronach:
  3. w przypadku Austrii warto zajrzeć na poniższą stronę:
  4. Wyszukiwarkę tłumaczy przysięgłych ze Szwajcarii można z kolei znaleźć na stronie: http://www.astj.ch/de

Jeżeli potrzebujemy tłumaczenia z języka niemieckiego na język angielski, to sprawa jest znacznie prostsza, ponieważ ani w Zjednoczonym Królestwie, ani w USA nie funkcjonuje instytucja tłumacza przysięgłego (sworn translator). Aby tłumaczenie nadawało się do celów urzędowych, wystarczy wyraźne podanie tożsamości tłumacza na dokumencie, aby w razie stwierdzenia błędów można go było pociągnąć do odpowiedzialności :). W Stanach Zjednoczonych „tłumaczenie poświadczone” (certified translation) musi według organizacji ATA składać się z dokumentu źródłowego, dokumentu docelowego oraz oświadczenia podpisanego przez tłumacza lub przedstawiciela biura tłumaczeniowego dotyczącego precyzyjności i kompletności tłumaczenia. Co ważne, podpis musi być poświadczony przez notariusza, przy czym notariusz nie zaświadcza poprawności tłumaczenia, lecz tylko prawdziwość podpisu (więcej: http://theatacompass.org/2013/08/14/what-is-a-certified-translation/). Niektóre urzędy wymagają jednak, aby tłumacz wykonujący tłumaczenie był członkiem American Translators Association (ATA). Podobnie jest w Australii – tłumaczenia do celów urzędowych mogą wykonywać tylko tłumacze stowarzyszeni w National Accreditation Authority for Translators and Interpreters (NAATI). Wyszukiwarkę tłumaczy z Australii można znaleźć na tej stronie.

„A może by tak przetłumaczyć dany dokument urzędowy najpierw na język polski, a potem z polskiego na kolejny język obcy?”

Zdecydowanie odradzam takie postępowanie w przypadku dokumentów urzędowych. Po pierwsze dany urząd prawdopodobnie nie przyjmie takiego tłumaczenia, bo nie będzie ono wykonane z oryginału tylko z tłumaczenia oryginału. W efekcie tylko dwa razy Państwo zapłacą za usługę, a tłumaczenie do niczego się nie przyda. Po drugie ryzyko pojawienia się błędów w takiej sztafecie tłumaczeniowej jest bardzo duże. Wystarczy, że pierwszy tłumacz zrobi błąd w dacie lub nazwisku, a drugi już może nie być w stanie tego wychwycić. Może w przypadku kombinacji angielski – polski – niemiecki nie jest to aż tak prawdopodobne, ale gdyby dokument wyjściowy był zapisany np. cyrylicą? Z reguły jeśli musimy mieć tłumaczenie poświadczone, to dana sprawa jest dla nas bardzo istotna (ślub, urodziny dziecka, zakup domu, sprzedaż samochodu), więc naprawdę warto zainwestować w dobrego tłumacza, którego językiem ojczystym jest język docelowy – taka osoba będzie nie tylko najlepiej znać dany język, lecz także orientować się w zawiłościach urzędowych na miejscu i na pewno chętnie Państwu doradzi.

Mam nadzieję, że ten artykuł będzie dla Państwa przydatny. Oczywiście wszystkie uwagi w nim zawarte dotyczą nie tylko angielskiego i niemieckiego, ale dowolnej innej pary języków obcych. W razie potrzeby proszę o kontakt – chętnie udzielę dalszych informacji.

photo by:

How to convert IATE tbx file into a SDL Trados Studio termbase… and achieve nothing

As I posted yesterday on Facebook, it is now possible to download the whole IATE database in a TBX file which is perfectly convertible to the formats typically used in CAT programmes as termbases. That would be extremely useful for every translator working for EU institutions. Let’s try to do this:

  1. Unzip the IATE_export_25062014 file (you can download it here).Convert1
  2. Start SDL MultiTerm Convert.
  3. Choose New conversion session and save it if you wish.
  4. Choose the last option „TermBase eXchange format” to convert the .tbx file into MultiTerm XML file.
  5. Select the input file (you will find it in the directory to which you have unzipped the IATE_export_25062014 file).
  6. You may change the directory where the output file is supposed to be saved.
  7. … Well, that’s the point where I got stuck – every time I try to move to the next step I get the message „The conversion option could not be initialised properly. Exception of type ‚System.OutOfMemoryException’ was thrown.” Trados Studio ErrorAlthough my computer is quite powerful (8 GB RAM), it is not able to handle such a big file (IATE file weights more than 2 GB). I have tried to clean up my C drive a little bit, hoping that it might help, but removing 10 GB of files hasn’t changed anything.
  8. Finally, I decided to switch to memoQ 2014 that I have obtained for testing purposes, but it also hasn’t managed to convert the file (after several minutes of processing I got a bunch of errors).

So, it turns out that the TBX file with IATE database is completely useless for me. If you have time, try to convert it – I would be grateful if you share your experiences with me. In the meantime, I am going to write to IATE team to ask them to make available the TBX files for separate pairs of languages. After all, there won’t be many users that need all language combinations available. A German-Polish file only would be much smaller and thus more convertible.

Update:

Paul Filkin from SDL responded to my post:

@trans_lite Looks good though… might try importing more to see how many I can use (when I have more time!) pic.twitter.com/cEE0ZVPh6C

— Paul Filkin (@paulfilkin) lipiec 9, 2014

 

 

 

MemoQ 2014 briefing and website updates

Sorry for not writing for so long. I have been really busy with several translation projects (I have been doing some medical translations and a pretty big telecommunications project and many many smaller things), decorating our new home and another big project that I will probably describe to you quite soon so stay tuned ;).

I have just finished a briefing on new memoQ release. As a translation blogger, I have been asked to check out the new version of this software and share with you my opinions on new features. From what I have learnt during the meeting, the memoQ team has introduced 71 new features and some of them sound really interesting. I am particularly keen to test project templates, image localization and grammar checker function. According to the briefing document that I have received, the project templates might be helpful in creating projects that are similar to each other. I think that I might use this function to create medical projects for separate clients and automatically assign to them my medical TMs and TBs.