Gabriela Janiszewska Translite

O mnie

Przede wszystkim witam Państwa na stronie opisującej moją pracę jako tłumaczki i weryfikatorki języka polskiego, angielskiego i niemieckiego. Działalność pod szyldem Gabriela Janiszewska Translite rozpoczęłam 1 lutego 2012 r. i wtedy też uruchomiłam moją pierwszą stronę internetową Więcej »

Tłumaczenia

Tłumaczenia Oferuję tłumaczenia z języka angielskiego i niemieckiego, na te języki oraz pomiędzy tymi językami. Gwarantuję: terminowość, bo czas to pieniądz, a konkurencja nie śpi; poprawność językową – karierę zaczynałam jako weryfikatorka w renomowanym biurze tłumaczeń, które od lat wygrywa Więcej »

Dane kontaktowe

W tej zakładce znajdą Państwo mój numer telefonu, adres e-mail, a także dane do faktury i informacje o możliwych metodach płatności i o godzinach mojej pracy. Dane do faktury: Gabriela Janiszewska Translite ul. Oliwkowa 24 05-500 Józefosław NIP: 123-111-96-58 REGON: 145958699 Najłatwiej Więcej »

Moje doświadczenie

Nazywam się Gabriela Janiszewska (moje nazwisko panieńskie to Galińska), a moją pasją są tłumaczenia, dzięki którym codziennie mogę uczyć się nowych rzeczy o świecie. Moją podstawową zasadą w pracy jest rzetelność – zawsze staram się, aby moje tłumaczenia były Więcej »

Share Week 2016 – czyli moje ulubione blogi

share week 2016

Od kilku lat zupełnie zwariowałam na punkcie blogów – śledzę ich dość sporo za pośrednictwem Feedly, aby łatwiej się połapać, gdzie pojawiło się coś nowego. Dzięki blogom oszczędzam na kupowaniu gazet o modzie, urodzie, fitnessie, rodzicielstwie i ogrodnictwie :). Regularnie czytuję już tylko Politykę i Focusa. Bardzo cenię w blogerach umiejętność krytycznego podejścia do testowanego produktu. Gdy blog powoli przekształca się w platformę reklamową, na której co miesiąc pojawia się nowy „ten jedyny” krem/aparat fotograficzny/gadżet dla dzieci itp., na ogół przestaję go śledzić. Rozumiem, że blogerzy chcą zarabiać, ale ja oczekuję rzetelnych informacji o jakości danego produktu lub usługi.

Trochę się rozpisałam – czas zatem przejść do moich ulubionych blogów. Niestety na ma wśród nich żadnego bloga tłumaczeniowego. Sama wiem, jak trudna do blogowania jest to tematyka, i na razie nie mogę powiedzieć, abym regularnie śledziła jakiś blog tłumaczeniowy (oprócz bloga Energia Tłumaczy, ale Diana, która go prowadzi, ma u mnie szczególne fory 🙂 ).

  • Zwierz popkulturalny – tegoroczne odkrycie. Nie mam zbyt dużo czasu na oglądanie filmów i seriali, ale dzięki Zwierzowi jestem na bieżąco. Dogłębność analizy, nawiązania do zjawisk kulturowych i erudycja autorki, sprawia że czuję się jak na lekcjach polskiego w liceum, które naprawdę często były równie fascynujące co stresujące :))) Tylko przecinków brak!
  • BiznesoweInfo – odkrycie dosłownie sprzed kilku tygodni. Bardzo konkretne informacje podane w przystępny sposób. Strona dla każdego freelancera.
  • Alina Rose – ten urodowy blog śledzę już od wielu lat i niezmiennie zachwyca mnie profesjonalizm autorki. Uważam, że Alina powinna prowadzić jakiś program w telewizji, bo ma ogromną wiedzę o makijażu i pielęgnacji, którą potrafi przekazać w atrakcyjny sposób. Poza tym cenię ją za rozsądne podejście do cen kosmetyków – mimo upływu lat wciąż można znaleźć u niej coś na każdą kieszeń. Nie jak na Make Life Easier, które już dawno zrobiło się dla mnie za drogie ;).

Znacie te strony? A może polecicie mi jakieś ciekawe blogi tłumaczeniowe?

Perfekcyjna Mama i Freelancerka czyli 5 porad o godzeniu pracy i opieki nad dzieckiem

Perfekcyjna Mama i Freelancerka

W poprzednim poście narzekałam, jak ciężko pracuje się na urlopie macierzyńskim (moje utyskiwania znajdziecie tutaj). Teraz, gdy roztoczyłam już przed Wami tę optymistyczną wizję, pragnę przekazać Wam też garść praktycznych porad dotyczących prowadzenia własnego biznesu z małym dzieckiem na ręku.

  1. Wyhoduj sobie trzecią rękę – będzie jak znalazł, żeby móc karmić i usypiać dziecko, jednocześnie pracując na komputerze ;-).

Taki żarcik – podobnie jak z tą perfekcyjnością w tytule :-). A teraz do rzeczy!

6 Things That I Love About Trados Studio 2015

6 Things That I Love about Trados Studio 2015

As you might know from my birthday wishlist, I wanted to buy the new version of Trados Studio. Well, I am generally very much into the idea of fulfiling my dreams, so I decided to use the special offer for SDL vendors and upgrade from Studio 2011 to Studio 2015 for EUR 99. After a month of using the new version, I think that it is certainly worth the money I spent. The new features really make me translate faster. I won’t bore you with describing them all – you will find the necessary details on the product site. I just want to list 5 features that I find the most useful from my point of view as a freelance translator.

Translite is Four Years Old

Yippee I'm 4

As a mummy of this very demanding, time-consuming, but much loved and cared-for child of four, I have created a wishlist with all the gifts that my company would dearly appreciate ;-).

Yippee I'm 4

 

Praca z domu na urlopie macierzyńskim – bez lukru

Urlop macierzyński

Pod koniec ciąży napisałam artykuł o tym, jak mi się pracowało zdalnie w tym błogosławionym stanie. Teraz, gdy mój urlop macierzyński się skończył, czas na drugą część tego cyklu czyli wrażenia mamuśki-freelancerki.

W internecie można natknąć się na artykuły, których autorzy przekonują, że urlop macierzyński to świetny czas na rozkręcenie własnego biznesu, aby gdy nasz 12-miesięczny „urlop” (znacie ten dowcip –> patrz obrazek) się skończy, nie trzeba było wracać do kieratu, tylko móc elastycznie łączyć pracę zawodową z wychowywaniem malucha. I co? Z mojej perspektywy rozkręcenie czegokolwiek w tym czasie byłoby szaleństwem. Owszem da się kontynuować prowadzenie działalności, ale to, w jakim wymiarze, zależy przede wszystkim od… dziecka.

Moja córcia jest typowym pieszczoszkiem, który praktycznie od samego początku nie śpi w swoim łóżeczku tylko na mnie lub z nami w łóżku (ewentualnie w wózku lub nosidle) oraz nie toleruje zbyt długiej rozłąki z mamą (na razie najdłużej 1,5 godziny). Ponadto szkoda jej czasu na przesypianie odcinków dłuższych niż 2 godziny w nocy i 45 minut w dzień, więc o pracy zawodowej w ciągu dnia mogłam zapomnieć.

Jak się zatem organizowałam? Przede wszystkim pracowałam i pracuję wieczorami, siedząc w łóżku i jednocześnie pilnując śpiącej tam córki. Jako że córka pada między 19 a 21, siłą rzeczy zostają mi jakieś 2-3 godziny, zanim obydwoje z mężem też nie zapragniemy udać się na zasłużony odpoczynek. Do tego czasami uda mi się popracować w weekendy, gdy córką zajmuje się mąż, ale z tym bywa ciężko, bo L. co jakiś czas do mnie przybiega i domaga się uwagi/wzięcia na ręce/na kolana/karmienia piersią. Jeżeli zamknę się w pokoju, to potrafi się dobijać ;-). Na szczęście dzieci mają to do siebie, że powolutku dorastają i cały czas się zmieniają. Na przykład w ostatnich dniach L. nauczyła się spać w nieruchomym wózku, więc w ramach spaceru czasami wystawiam wózek z nią na taras i wtedy mogę pracować w domu i mieć na nią oko. Niemniej jednak warto pamiętać, że dzieci zwłaszcza tak małe mają różne okresy i za chwilę może być gorzej lub lepiej.Urlop macierzyński

Pewnie to, co napisałam powyżej, wygląda na typowe malkontenctwo zmęczonej mamuśki i grubą przesadę, ale jednak decydując się na pracę zdalną na urlopie macierzyńskim, warto wziąć pod uwagę, że dziecko, które się urodzi, może nie być „książkowe” i może potrzebować więcej bliskości, niż się spodziewaliśmy i niż opisują w popularnych poradnikach dla rodziców. Oczywiście może też być zupełnie inaczej. Koleżanka opowiadała mi o tłumaczce, która z pomocą niani i rodziny zaraz po urodzeniu dziecka, wyrabiała się z pracą na pełny etat. Ja jednak wychodzę z założenia, że po to przysługuje mi urlop macierzyński i zasiłek, abym ten czas mogła przede wszystkim spędzać z dzieckiem, a kariera poczeka. Zresztą mogę zakończyć optymistycznym akcentem: klienci na mnie poczekali i w zasadzie dalej współpracuję ze wszystkimi kontrahentami, z którymi pracowałam przed porodem, a nawet nawiązałam kilka nowych ciekawych kontaktów. Naprawdę w branży tłumaczeniowej nie jest tak źle z chodzeniem na macierzyński. Ja poszłam na zwolnienie na dwa miesiące przed porodem, a pierwszą fakturę za samodzielnie wykonane tłumaczenie (w międzyczasie niektóre projekty podzlecałam) wystawiłam w styczniu, czyli nie byłam aktywna zawodowo przez 4 miesiące. Kawałek czasu, ale spotkałam się z pełnym zrozumieniem kontrahentów – ostatecznie przecież prawie każdy ma rodzinę i wie, jak to jest.

Jakie są moje plany na czas po urlopie macierzyńskim? Na razie kontynuuję pracę wieczorową i weekendową oraz zostaję z córką w domu. Przed porodem myśleliśmy o żłobku, ale teraz obydwoje z mężem widzimy, że na razie nasza córka mogłaby sobie nie poradzić, a przecież dlatego wybrałam takie studia i taką pracę, aby właśnie móc dłużej pobyć z dziećmi w domu. Niemniej jednak nie jest łatwo pracować na dwa etaty. Podziwiam tłumaczki z większą liczbą dzieci (Gosia to o Tobie :)).

A jak było u Was? Czy udało się Wam pogodzić freelancing i opiekę nad maluszkiem? Co zrobiłyście po urlopie macierzyńskim?

O różnych historiach mam-tłumaczek możecie poczytać w wątku na Forum Branżowym Tłumaczy (trzeba posiadać konto).

Dlaczego nowa ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego jest moim zdaniem niesprawiedliwa?

Burma from Pixabay

Powoli kończą się prace nad zmianą ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Obecnie projekt ustawy czeka już tylko na podpis Prezydenta. Dlaczego piszę o tej ustawie? Cóż, mocno pogorszy ona sytuację kobiet prowadzących działalność gospodarczą, które planują powiększenie rodziny. Celem nowej ustawy jest wyeliminowanie luki prawnej, której istnienie powodowało, że wiele kobiet zakładało działalność na miesiąc przed porodem, opłacało jedną składkę od najwyższej obowiązującej podstawy i w rezultacie przez rok urlopu macierzyńskiego otrzymywało około 5 tys. zł zasiłku miesiąc w miesiąc. Oczywiście taki proceder nie był szczególnie fair wobec wszystkich tych, którzy opłacają składki przez długie lata i nie korzystają z zasiłków, niemniej jednak sposób rozwiązania problemu moim zdaniem uderza również w kobiety, które uczciwie prowadziły działalność przed zajściem w ciążę i/lub zamierzają ją kontynuować również po powrocie z urlopu macierzyńskiego.

Zgodnie z projektem ustawy, aby uzyskać najwyższy zasiłek macierzyński trzeba będzie opłacać najwyższą składkę przez 12 miesięcy. Ciąża trwa zazwyczaj 9 miesięcy. A zatem do licznych zdolności przedsiębiorcy należy dorzucić umiejętność jasnowidzenia, aby przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem na rok wcześniej, kiedy planujemy urodzić dziecko, zacząć odprowadzać wyższe składki, a następnie jeszcze w odpowiednim momencie zajść w ciążę. Proste i logiczne prawda? W czasach, w których coraz więcej par ma problemy z zajściem w ciążę, może się okazać, że w przypadku przedłużających się prac nad spłodzeniem potomka/potomkini bardziej będzie się opłacać odkładanie tych składek na konto i wypłacanie sobie zasiłku po porodzie samodzielnie. Ale jak tu przewidzieć, że akurat Ty i Twój Towarzysz Życia będziecie mieć jakieś trudności? A może będzie odwrotnie? Zajdziecie w ciążę znienacka i pozbawicie się szans na najwyższy zasiłek macierzyński, bo po potwierdzeniu ciąży zostanie raptem 7-8 miesięcy na opłacanie składek.

Oczywiście można powiedzieć, że jeżeli przedsiębiorczyni życzy sobie dostawać duży zasiłek macierzyński to powinna cały czas na wszelki wypadek płacić tak wysokie składki. Ostatecznie kobietom na etatach potrącane są składki w wysokości proporcjonalnej do wynagrodzenia. Moim zdaniem jednak trudno porównywać tu sytuację kobiet prowadzących działalność gospodarczą i kobiet pracujących na etatach. Kto, szukając pracy na etacie, sugeruje się kwotą brutto wynagrodzenia? Od razu patrzy się na kwotę netto, bo to są pieniądze, które faktycznie wpływają na konto. Przedsiębiorcy sami muszą na swoje składki zarobić, więc z oczywistych względów najczęściej opłacają najniższe, tym bardziej że nasze dochody rzadko bywają stale na tym samym poziomie.

Ponadto w rzeczywistości mamy na etacie mają możliwość wydłużenia sobie urlopu macierzyńskiego poprzez wzięcie płatnego urlopu wypoczynkowego, z czego, jak mogę powiedzieć, obserwując moje koleżanki, chętnie korzystają od razu po zakończeniu macierzyńskiego, aby jak najbardziej odwlec w czasie moment wysłania dziecka do żłobka/oddania go pod opiekę niani. Jako kobieta prowadząca działalność gospodarczą nie mam płatnego urlopu, więc de facto mam krótszy „macierzyński” o 26 dni roboczych. Jeżeli ma być tak sprawiedliwie, może posłowie wydłużyliby przedsiębiorcom urlop rodzicielski? Wiem, wiem przemawia przeze mnie zawiść, bo zostały mi już tylko 4 miesiące spokojnego siedzenia w domu z córcią z zabezpieczeniem finansowym z ZUS. No ale cóż – podobno dzieci rodzi się za mało, a kobiety trzeba mocno zachęcać do zakładania firm. Moim zdaniem ta zmiana ustawy nie wpłynie korzystnie ani na pierwszą, ani na drugą z tych kwestii. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

PS

Zaznaczam, że nie jestem ekspertem w dziedzinie przepisów i zasiłków, więc po szczegółowe informacje na temat zmian lepiej zwrócić się do osób lepiej wykwalifikowanych w tym temacie.

PS2

Zachęcam wszystkich do podpisywania się pod petycją dotyczącą tej ustawy. W treści petycji znajdziecie również wiele innych argumentów przeciwko zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego oraz bardzo ciekawe wyliczenia dotyczące wysokości zasiłków po wprowadzeniu planowanych zmian.

 

Raising My Child Bilingually – the First 3 Months

Mother Is Reading A Book For Her Baby Stock Photo

My baby is 3 months old – well, that have been the most tiring but also beautiful 12 weeks of my life :). Today, I would like to share with you my thoughts on my first attempts at introducing my baby girl to the English language apart from my mother tongue.

To be honest, I haven’t really started speaking to her in English until the third week of her life. Earlier, I was too overwhelmed by the whole situation to do anything more than trying to survive! Then, I started to talk to her in English during the morning hygiene routine. I simply described what I was doing – „Now, mummy will take off your clothes”, „I will clean you eyes with a saline solution”, etc. At first, it felt very strange and clumsy and I didn’t want anyone to hear it so I avoided speaking English when we were not alone. However, after several days, I felt more comfortable and it turned out that I can come up with many sweet, cuddling words to talk to my baby.

What helped me overcome my initial stiffness and shyness were songs and nursery rhymes. When I was pregnant, I bought two books with CDs (Angielski dla dzieci. Piosenki and Nursery Rhymes), but actually at first it was much more comfortable to play them from YouTube on my mobile phone together with lyrics. If you want to learn some English baby songs, I really recommend subscribing to the HooplaKidz channel. The English nursery songs are so catchy that me and my husband had no difficulties in memorizing them. In fact, my husband found himself humming „Wheels on the Bus” at work.

Our favourites:

  • Old MacDonald had a farm
  • Itsy Bitsy Spider (I got many smiles from my baby girl when I sing it, it seems that she likes it best at the moment)
  • Baa Baa Black Sheep
  • The Wheels on the Bus
  • Hush, Little Baby

I found it much easier to sing in English than in Polish. Maybe the Polish nursery songs are more demanding in terms of singing abilities and I am not a very talented singer :).

At the moment, I talk to my girl for about an hour in the morning when she is freshly awake from her night sleep.  I ask her what she was dreaming about at night, tell her what the weather is like and what we are going to do during the day. Apart from that, I usually sing her English songs during other daily activities (especially after her evening bath). It seems that for now she doesn’t mind me speaking in a different language – she enjoys being spoken to equally in Polish and in English.

What are my plans for the following weeks? I would like me and my husband to speak English in front of our baby girl during the weekends, so that she is able to listen to adult conversations in English. We’ll see whether we will feel comfortable enough to do it :).

When I started speaking English to my baby, I realized that I don’t know some English words for things and processes that are inextricably connected with infancy. You will find some of them below. You may find them useful if you too decide to speak English with your baby.

Polish-English Baby Dictionary – Part I

  • ulewać – spit up
  • ulewanie – regurgitation
  • odbijać – burp
  • smoczek – dummy (GB), pacifier (US)
  • karmienie piersią – nursing
  • przystawianie do piersi – latching
  • mleko modyfikowane tzw. mieszanka – baby formula
  • odstawianie od piersi – weaning
  • otulanie (ciasne spowijanie niemowlęcia) – swaddling
  • kikut pępowiny – umbilical stump
  • przewijak – changing table
  • nakładki na sutki – nipple shields

Image courtesy of Free Digital Photos. A picture by Jomphong.

Podsumowanie 2014 roku i najpopularniejsze wpisy

docklands_fireworks_explored

Drodzy Czytelnicy,

pragnę złożyć Wam mocno spóźnione życzenia noworoczne. Oby nowy 2015 r. był jeszcze lepszy!

Od ostatniego wpisu minęło bardzo dużo czasu. Jak wiecie z Facebooka, pod koniec października urodziłam córeczkę i opieka nad nią pochłania 90% mojego czasu, reszta to obowiązki domowe i niezbędny wypoczynek – na bloga niestety zabrakło mi czasu. Docieramy się jednak i mam nadzieję, że będę miała coraz więcej czasu, aby wrócić do pracy w choć minimalnym wymiarze i czasami napisać nowy wpis. W sumie bardzo chętnie bym już coś sama przetłumaczyła (na razie podzlecam tłumaczenia stałych klientów sprawdzonym tłumaczom), żeby zapewnić sobie trochę „odskoczni umysłowej”.

Ubiegły rok nie był może najbardziej pracowity – od września byłam na zwolnieniu lekarskim, ale zanim na nie poszłam, i tak wykonałam bardzo wiele ciekawych zleceń i w szczególności cieszę się ze zwiększenia liczby zleceń od klientów bezpośrednich. Oprócz kontynuowania współpracy z takimi biurami tłumaczeń jak ST Gambit, SDL, Skrivanek, MAart udało mi się nawiązać współpracę z nowymi biurami takimi jak Tanie Tłumaczenia czy Koncepcja. W zasadzie może zwrot „udało mi się” nie jest adekwatny, ponieważ w tym roku nie wysyłałam aplikacji do nowych agencji z uwagi na brak czasu na nowe zlecenia. Nowi klienci sami mnie znajdowali, najczęściej przez Google i Proz.com, co samo w sobie jest bardzo pozytywną zmianą i dobrze świadczy o przyjętej przeze mnie strategii marketingowej. Bardzo się cieszę, że liczba wejść na stronę w porównaniu z 2013 r. zwiększyła się o 129% :). Ktoś tu jednak zagląda (głównie z Polski).

Wpisy, które w 2015 r. cieszyły się największą popularnością, to:

  1. Skuteczne sposoby na uczenie się czasowników nieregularnych – zdecydowanie najpopularniejszy wpis na stronie – czytano go 14 738 razy.
  2. Mówiąc w cudzysłowie – 3160 odsłon.
  3. 5 Free Multilingual Resources That Will Make You Translate Faster – 2715 odsłon.
  4. Łacińskie skróty w języku angielskim i ich tłumaczenie – 2558 odsłon.
  5. Dwujęzyczne wychowanie dziecka od urodzenia – fakty i mity – 863 odsłony.

Oczywiście daleko mi do tuzów blogosfery, ale biorąc pod uwagę niszową tematykę bloga, to jestem całkiem zadowolona.

Mam nadzieję, że w 2015 r. uda mi się godzić obowiązki mamy i przedsiębiorcy oraz że będę miała czas i pomysły na ciekawe wpisy na blogu oraz uaktualnianie profilu na Facebooku. Jeśli chodzi o zawodowe postanowienia na ten rok, to nie szaleję, bo wiem, że czasu naprawdę nie będę miała zbyt dużo, ale chciałabym wziąć udział w jednej z branżowych konferencji, a być może także po raz drugi przygotować prezentację na wirtualną konferencję Proz.com. Czas pokaże, co z tych zamierzeń uda się zrealizować!

Czym się różni solenizant od jubilata?

Czy solenizant obchodzi imieniny, a jubilat urodziny?

Czy kiedykolwiek na urodzinach kuzyna lub imieninach cioci zdarzyło się Wam uczestniczyć w dyskusji, czy osoba obchodząca swoje święto jest jubilatem, czy też solenizantem? Mnie niejednokrotnie. Zawsze stałam na stanowisku, że solenizant to osoba obchodząca imieniny, a jubilat urodziny. Dlatego, gdy ostatnio czytałam w jednej z gazet artykuł na temat urządzania urodzin małym dzieciom, w którym konsekwentnie używano słowa „solenizant”, strasznie się wzburzyłam, jak to możliwe, że dziennikarstwo w Polsce tak nisko upadło. Oczywiście natychmiast stwierdziłam, że napiszę o tym na blogu. Przedtem jednak zajrzałam do słownika, aby się upewnić…

How to Avoid Frustration at Work?

Angry Businessman Flipping Table

Although freelancers are usually perceived by full-time employees as those happy individuals who work 3 hours a day sipping drinks on a beach (check out stereotypes about translators), we are as prone to get frustrated as any other worker. I would even argue that the frustration risk is much higher in our case, since many of us perform several functions in our businesses. We do our job (be it translation, taking and editing pictures, copywriting, etc.), perform marketing tasks, keep the books, clean the office, make tea/coffee, receive calls, etc. And while doing all these things, we struggle to meet the deadlines. Well then, check out my 5 tips on how not to get frustrated (at least that often):