Gabriela Janiszewska Translite

Co należy zrobić przed odesłaniem tłumaczenia klientowi? Czyli parę słów o tłumaczeniowej liście kontrolnej…

Image courtesy of David Castillo Dominici / FreeDigitalPhotos.net

Pewnie często, tłumacząc teksty biznesowe z języka angielskiego, natykacie się na pojęcie listy kontrolnej, z ang. checklist. Na ogół takie wykazy mają formę listy z okienkami, które „odptaszkowuje” się w miarę wykonywania zadań. Dzięki temu mamy pewność, że wykonaliśmy wszystkie powierzone nam zadania i o niczym nie zapomnieliśmy. Takie listy kontrolne są obecnie często stosowane w biurach tłumaczeń i agencjach lokalizacyjnych. Po zakończeniu tłumaczenia musimy na przykład odznaczyć pola dotyczące naszego zlecenia, tj. sprawdzenia terminologii, poprawności językowej, kompletności dokumentu i co tam jeszcze autorowi checklisty przyjdzie do głowy. Następnie musimy się pod taką listą podpisać i ją odesłać, a firma, która zlecała nam tłumaczenie, ma na papierze gwarancję, że wywiązaliśmy się z powierzonych nam zadań. Oczywiście, jeśli okaże się, że w praktyce było inaczej, to możemy mieć nieprzyjemności :P.

Dla większości indywidualnych tłumaczy takie listy kontrolne to jedynie zbędna biurokracja, ja jednak jestem zdania, że w tym przypadku warto ściągnąć sobie ten pomysł od wielkich korporacji i dostosować go do naszych potrzeb. Warto przygotować sobie w wolnej chwili listę czynności, które koniecznie musimy wykonać przed odesłaniem dokumentu klientowi. Oczywiście nie musi być to jakiś pięknie sformatowany w Wordzie dokument (choć czemu nie!), na początek wystarczy odręcznie zapisana kartka umieszczona w jakimś dobrze widocznym miejscu, np. na tablicy korkowej lub pod przezroczystą podkładką na biurku. W zależności od trybu naszej pracy (tłumaczenie, weryfikacja, korekta) lista kontrolna może się zmieniać, ale wydaje mi się, że da się wyodrębnić kilka podstawowych czynności, które zawsze warto wykonać przed odesłaniem dokumentu, aby zapewnić jego wysoką jakość. Te czynności to:

  1. Sprawdzenie kompletności tłumaczenia (np. czy nie opuściliśmy żadnych przypisów, podpisów do zdjęć, ramek).
  2. Sprawdzenie poprawności zastosowanych terminów.
  3. Sprawdzenie spójności terminologicznej (wewnątrz pojedynczego dokumentu, ich całej partii oraz spójności z dokumentami referencyjnymi/pamięciami tłumaczeniowymi, jeśli je otrzymaliśmy).
  4. Sprawdzenie, czy uwzględniliśmy wszystkie szczególne instrukcje klienta lub biura tłumaczeń (np. style guide, udostępnione zrzuty ekranu).
  5. Sprawdzenie, czy wyjaśniliśmy wszystkie nasze wątpliwości dotyczące tekstu (np. poprzez skontaktowanie się z klientem).
  6. Sprawdzenie, czy usunęliśmy wszystkie nasze prywatne oznaczenia i komentarze (np. „WTF?!”) i czy wyłączyliśmy tryb śledzenia zmian.
  7. Sprawdzenie poprawności wszelkich danych liczbowych (ręcznie lub za pomocą opcji QA dostępnych w CAT-ach).
  8. Sprawdzenie poprawności językowej (spell-check, gramatyka).
  9. Sprawdzenie, czy formatowanie jest takie samo jak w oryginale (pogrubienia, kursywa, kolory, czcionki, odstępy itp.).
  10. Usunięcie wszystkich zbędnych spacji (podwójnych spacji, spacji przed znakami interpunkcyjnymi).
  11. Wstawienie twardych spacji w odpowiednich miejscach, aby uniknąć rozdzielania liczb od jednostek, dni od miesięcy i lat itp. oraz pozostawienia pojedynczych liter na końcu wiersza.
  12. Odesłanie tekstu klientowi!
  13. Wystawienie faktury i ściągnięcie należności 😀

Ja stosuję taką właśnie „parszywą trzynastkę” czynności przed odesłaniem każdego tłumaczenia (nie licząc może ściągania należności, bo terminy płatności stosuję jednak dłuższe) i muszę powiedzieć, że ten system się sprawdza, bo w zasadzie nie przypominam sobie, żebym miała jakieś reklamacje dotyczące moich tłumaczeń. Chociaż wydaje się, że punktów jest dużo, to trzymanie się tej listy wcale nie zajmuje tak wiele czasu – najczęściej robi się to automatycznie podczas pracy (np. sprawdzanie terminologii). Może się nawet zdarzyć, że zaoszczędzimy w ten sposób czas, bo przypomnimy sobie, że dostaliśmy np. glosariusz do danego projektu. Poza tym tłumaczenie, które na pierwszy, drugi, trzeci i każdy kolejny rzut oka sprawia dobre wrażenie, zachęci klienta do dalszej współpracy :).